Jak bracia w winie – z wizytą u Matusa Vdovjaka

Spotkania z ludźmi wina dzielę na trzy grupy. Takie, w których świetne butelki „przerastają” swojego twórcę. Te, gdy magnetyzująca osobowość winiarza wystaje hen ponad zawartość flaszek oraz takie, gdy dochodzi do magicznego połączenia sacrum i profanum, wody i ognia. Gdy spotykasz osobę tak przyciągającą swoją nieziemską energią i pijesz tak odrealniające wina, że chciałbyś, abyCzytaj dalej „Jak bracia w winie – z wizytą u Matusa Vdovjaka”

Pięć niespodzianek na Małopolskim Szlaku Winnym

Mój niedawny trip po Małopolskim Szlaku Winnym odbył się w myśl zasady „dostaję więcej, niż się spodziewałem”. Przyznaję, dotąd małopolskie winiarstwo poza kilkoma wyjątkami (Winnica Wieliczka i kilka winnic z Jury) kojarzyło mi się jako to mniej frapujące, niż jego bardziej słynni koledzy z Małopolskiego Przełomu Wisły, Lubuskiego, czy Dolnego Śląska. Głównie przez wzgląd naCzytaj dalej „Pięć niespodzianek na Małopolskim Szlaku Winnym”

Żegnaj macho, czyli El Saló dels Vins Naturals Barcelona 2020

Odkrywam Hiszpanię na nowo. Przyznaję też bez ogródek, że latami nieco ją deprecjonowałem, oceniając często przez pryzmat Riojy i czerwonych, przesadzonych osiłków w stylu macho. Tymczasem scena hiszpańskiego winiarstwa zmienia się tak szybko jak chyba nigdy dotąd. Zwłaszcza jeśli chodzi o wina naturalne i – pardon my french – niskointerwencyjne. Dziś tamtejsze winiarstwo, to raczejCzytaj dalej „Żegnaj macho, czyli El Saló dels Vins Naturals Barcelona 2020”