Wybuchowy Tokaj – o kobiecych pét-natach z Węgier

Tak, jak bardzo kocham Tokaj, tak trudno pozbyć mi się wrażenia, że przez wiele lat – nawet licząc od wytrawnej rewolucji zapoczątkowanej furmintem Istvana Szepsy’ego z siedliska Úrágya – był konserwatywnym zakątkiem winiarskich Węgier. I żeby było jasne, nadal nim (zazwyczaj) jest. Tym bardziej miło mi donieść, że pojawiają się kolejne jaskółki zmian. Poczynając odCzytaj dalej „Wybuchowy Tokaj – o kobiecych pét-natach z Węgier”

Pląsy roztoczańskiej natury – pét-naty z Dworu Sanna

Panowie (i Panie), żar leje się z nieba, taka spiekota w mieście to piekło – chciałoby się zaintonować wzorem „Hydrozagadki”, podsumowując to, co wyczynia się z pogodą po kilku deszczowych tygodniach. Kiedy pot spływa mi nie tylko po czole, spragniony uciekam ostatnio myślą zazwyczaj do pét-natów. A tych od dwóch, czy trzech sezonów notujemy prawdziwyCzytaj dalej „Pląsy roztoczańskiej natury – pét-naty z Dworu Sanna”

Pét-naty od Stávka, czyli wszystkie Ryśki to fajne chłopaki

Morawy stały się emocjonującym zagłębiem pét-natów, a ich popularność w tej części Europy Wschodniej wzrosła zwłaszcza w ostatnich latach. Dziś przyjrzymy się dwóm bąbelkowym delikwentom od nieocenionego Richarda Stávka – chyba największego oryginała i nonkonformisty wśród czeskich naturalistów. Ale na początek trochę wiedzy na temat samego musowania. Pét-nat brzmi modnie, ale co to jest? Pét-natCzytaj dalej „Pét-naty od Stávka, czyli wszystkie Ryśki to fajne chłopaki”