3 pokręcone musiaki, czyli poradnik sylwestrowego hipstera

O kończącym się roku na pewno nie powiemy, że był normalny. Na usta ciśnie mi się za to wiele słów uważanych powszechnie za obelżywe, pozwólcie jednak, że ograniczę się do dość eklektycznego – pokręcony. 2020 był na maksa pokręcony i powiedzmy sobie szczerze – chcemy, żeby się walił. Tak więc wy wszyscy, musiakowi puryści, musicieCzytaj dalej „3 pokręcone musiaki, czyli poradnik sylwestrowego hipstera”

Szóló – „mówiąca” winem Tímea, duch eko i tokajskie dźwięki

Kobiety od kilku już lat stają się znaczącą siłą w Tokaju. Rośnie ich reprezentacja wśród tutejszych winiarzy, ale co jeszcze bardziej znamienne, to głównie dzięki nim rozprzestrzenia się obecny (i mam nadzieję, że i przyszły) ferment w konserwatywnym regionie. Wspominałem ostatnio, że pét-naty stają się tu powoli nowym stylistycznym nurtem, ale na tym nie koniec.Czytaj dalej „Szóló – „mówiąca” winem Tímea, duch eko i tokajskie dźwięki”

Celler Escoda Sanahuja Nas del Gegant 2018

Ponoć najstarsi Katalończycy powiadają (no dobra, nie tylko oni), że nie o to chodzi, by złapać króliczka, ale by go gonić. I przyznam szczerze, że podobnie mam z hiszpańskimi winami naturalnymi. Różnorodność regionów, apelacji i sub apelacji, mnogość szczepów białych i czerwonych (choć Włosi, czy Portugalczycy podnieśli, by teraz znamiennie brew) sprawia, że podróż poCzytaj dalej „Celler Escoda Sanahuja Nas del Gegant 2018”