Mój niedawny trip po Małopolskim Szlaku Winnym odbył się w myśl zasady „dostaję więcej, niż się spodziewałem”. Przyznaję, dotąd małopolskie winiarstwo poza kilkoma wyjątkami (Winnica Wieliczka i kilka winnic z Jury) kojarzyło mi się jako to mniej frapujące, niż jego bardziej słynni koledzy z Małopolskiego Przełomu Wisły, Lubuskiego, czy Dolnego Śląska. Głównie przez wzgląd naCzytaj dalej "Pięć niespodzianek na Małopolskim Szlaku Winnym"
Clemens Busch Marienburg Falkenlay GG 2011
Są butelki, które kupuję z wypiekami na twarzy, pieszcząc w myślach gorące wspomnienie o ich wspaniałości, by następnie z cierpliwością godną lepszej sprawy czekać na ten odpowiedni moment, specjalną okazję, czy wreszcie wyjątkową osobę, z którą pragnie się takiego wina spróbować. Z tym rieslingiem od Clemensa Buscha trochę też tak było. Czekał na swój wielkiCzytaj dalej "Clemens Busch Marienburg Falkenlay GG 2011"
Wybuchowy Tokaj – o kobiecych pét-natach z Węgier
Tak, jak bardzo kocham Tokaj, tak trudno pozbyć mi się wrażenia, że przez wiele lat – nawet licząc od wytrawnej rewolucji zapoczątkowanej furmintem Istvana Szepsy’ego z siedliska Úrágya – był konserwatywnym zakątkiem winiarskich Węgier. I żeby było jasne, nadal nim (zazwyczaj) jest. Tym bardziej miło mi donieść, że pojawiają się kolejne jaskółki zmian. Poczynając odCzytaj dalej "Wybuchowy Tokaj – o kobiecych pét-natach z Węgier"
