Balassa Furmint 2018

Jak jest luty, to musi być Furmint Február – święto stworzone na Węgrzech, by promować ten szczep i wina z niego powstające. W tym roku przypada piąta (okrągła) rocznica, jest więc okazja do jeszcze większego świętowania. Mój pierwszy z lutowych wyborów pochodzi od Istvána Balassy z Tokaju – hiper zdolnego winiarza młodego pokolenia, należącego doCzytajCzytaj dalej „Balassa Furmint 2018”

Losonci Roger 2018

Jak już kiedyś przyznałem – wszystkie Ryśki to fajne chłopaki. A ten tu rysiu (lynx lynx) spoglądający na nas z etykiety, raz, że wypić lubi, dwa – ma wiele wspólnego z Federerem. Rogerem Federerem. A, że zawsze Szwajcara darzyłem sympatią, podziwiając jego grację i finezję ruchów na korcie, to „Rogera” musiałem po prostu spróbować. TwórcaCzytajCzytaj dalej „Losonci Roger 2018”

Fèlsina Berardenga Chianti Classico 2016

Są takie wina, przed którymi miękną mi nogi, a kolana same się proszą, by na nie padać. I choć, jak twierdzi Maleńczuk, należy tego zaniechać, bo to dziwny nawyk, to to klasyczne chianti od Fattoria di Fèlsina jest dla mnie takim właśnie zasługującym na pokłony wzorcem i punktem odniesienia dla niemal każdego sangiovese z Toskanii.CzytajCzytaj dalej „Fèlsina Berardenga Chianti Classico 2016”