Szóló – „mówiąca” winem Tímea, duch eko i tokajskie dźwięki

Kobiety od kilku już lat stają się znaczącą siłą w Tokaju. Rośnie ich reprezentacja wśród tutejszych winiarzy, ale co jeszcze bardziej znamienne, to głównie dzięki nim rozprzestrzenia się obecny (i mam nadzieję, że i przyszły) ferment w konserwatywnym regionie. Wspominałem ostatnio, że pét-naty stają się tu powoli nowym stylistycznym nurtem, ale na tym nie koniec. To dzięki paniom zawdzięczamy, na razie jeszcze raczkujące, ale jednak przekierowanie winiarstwa tradycyjnego na tory ekologiczne, organiczne, czy wreszcie biodynamiczne. Do Marty Wille-Baumkauff z Tokaj Pendits (jedynej producentki z certyfikatem Demeter w regionie) dołącza powoli Tímea Éless (Szóló) z miejscowości Tállya, którą odwiedziłem niedawno w Tokaju.

Tímea to matka, żona, ale przede wszystkim winiarka odpowiedzialna za zawartość butelek w tej butikowej, organicznej (przechodzącej na metody biodynamiczne) winiarni. Szóló jest niewielkim, rodzinnym projektem noszącym znamiona wręcz historii miłosnej. Był oczkiem w głowie pochodzącej z Tállya Tímei, która odziedziczyła małą parcelę po ukochanej babci, by następnie w 2013 roku założyć profesjonalną winiarnię i nie zaprzepaścić ważnego dla rodziny dziedzictwa. Marzenie mogło się ziścić za sprawą męża Tamása, który dzięki karierze prawnika finansuje winiarnię. Małżeństwo Éless mieszka w Budapeszcie, ale obecnie spędzają większość czasu w Tállya i mają trzech stałych pracowników. Jednym z nich jest zdolny winiarz z Tarcal – István Dorogi, który nadzoruje winnice, natomiast całym procesem produkcji kieruje Tímea.

Timea Éless i pierwszy pét-nat w Tokaju © Anna Kowalczyk

Szóló jest jedną z najbardziej innowacyjnych winiarni na Węgrzech. Tímea bawi się różnymi technikami winifikacji. Tworzy tu wina w ceramicznych jajach, eksperymentuje z różnymi beczkami, jest autorką pierwszego pét-nata w regionie, podejmuje całkowicie naturalne próby winiarskie, a w planach są również wina z amfor. Winiarka stawia na uprawę maksymalnie nieinterwencyjną i fermentację na naturalnych drożdżach. Oprócz nurtu eksperymentalnego Szóló podchodzi z szacunkiem do tokajskiej tradycji. Éless tworzy też starzejące się w beczce pod florem, wytrawne szamorodni, a w najlepszych rocznikach powstają tu wina aszú. Cała posiadłość ma obecnie 10 hektarów (w tym uprawianych 7) z czego rocznie powstaje około 10-15 tysięcy butelek. Tímea od początku projektu pracuje ekologicznymi metodami w historycznych winnicach Tállya (Dukát, Tökösmály, Bohomáj, Bártfai, Sipos, Palota, Hetény, Ötvenhold i Vilmány). W uprawie w miarę możliwości unika procesów mechanicznych, nie stosuje orki gleby, tylko kosi naturalną roślinność między rzędami, a wkrótce planuje „zatrudnić” do pomocy kilka owiec. Od tego roku winnica przechodzi na uprawę biodynamiczną (bez certyfikowania).

Szóló od tego roku rozpoczęło uprawy biodynamiczne © Sławomir Popek

Powoli odchodzi także w przeszłość profil Szóló jako garażowej winiarni, tym bardziej, że Élessowie naprzeciwko obecnej siedziby budują nowy, nowoczesny budynek, który zakłada wykorzystanie jak największej ilości energii odnawialnej (m.in. panele słoneczne, geotermalna wymiana ciepła do kontrolowania zbiorników). Winiarnia jest w większości pod ziemią, więc w planach jest wykorzystanie grawitacji do przenoszenia moszczu oraz ściągania wina. Duch eko unosi się także we wszystkim, co wokoło wina. Odkąd Élessowie stali się bardziej odpowiedzialni ekologicznie, zainwestowali w lżejszą mieszankę szkła na butelki. Papier na kartony jak i etykiety pochodzi z recyklingu. W Szóló nie uświadczysz folii aluminiowej i zakrętek, w zamian jako zamknięcie stosują tylko korek i wosk pszczeli. Poza eksportem zagranicę większość win w Budapeszcie dostarczana jest osobiście. W planach jest również kupno samochodu elektrycznego do dostaw.

Tímea przy pierwszym poznaniu okazała się być niezwykle ciepłą i skromną, żeby nie powiedzieć, że nieśmiałą winemakerką. Ujęła nas swoim spokojem ducha, ale i (dla przeciwwagi) pewnością siebie, co do odważnej (jak na region) naturalistyczno-biodynamicznej drogi, którą z konsekwencją kroczy. Tę pewność obranego kursu, a z drugiej strony kobiecą kruchość i wrażliwość czuć (a także i słychać) w jej winach. Piszę słychać, ponieważ cała otoczka koncepcyjno-wizualna butelek oparta jest na idei muzycznej. Sama nazwa „szóló” to po węgiersku „mówiący” i tak, jak przekonywała nas sama autorka – każde wino na swój sposób do nas mówi. Dodatkowo na kontretykietach butelek znajdują się indywidualne kody QR z zaszytymi linkami do konkretnych utworów muzycznych, które według Tímei najlepiej oddają charakter danego wina. Jeśli do tego dołożymy muzyczne nazwy etykiet pochodzące z włoskiego takie jak tempo, rapido, frivolo, parlando, piano, to mamy gotowy przepis na świetnie skrojoną winiarsko-dźwiękową symbiozę.  

A poniżej długi set spróbowanych w Tállya win.

O pionierskim w Tokaju pét-nacie – „cloudy wine” – Szóló Boogie 2019 (*****, czyli bardzo dobre – 5/6) pisałem już w oddzielnym tekście, przejdźmy zatem do reszty.

Szóló Tempo 2018 (furmint) fermentowało i dojrzewało w stali. Pachnie zielonym jabłkiem, brzoskwinią, niedojrzałą gruszką i polnymi ziołami. Smaczne odświeżenie wsparte sprężystą kwasowością. ***** (dobre i niezwykle interesujące – 4.5/6)

Składające się na Szóló Frivolo 2018 furmint i hárslevelű fermentowały w inoxie, natomiast drugie z nich dojrzewało potem w ceramicznym jaju. W nosie znajdziemy żółte dojrzałe jabłko, gruszkę, brzoskwinię, kroplę miodu i cytryny. Doskonała, szarpiąca podniebienie kwasowość i umiejętnie wykorzystany cukier resztkowy. ***** (bardzo dobre – 5/6)

Szóló Tempo 2019 (furmint) jest jeszcze zbyt młode, by w pełni cieszyć. Na wstępie mamy trochę nut pofermentacyjnych i przebijające się zielone jabłko. Sporo tu zbyt szorstkiej kwasowości i „szczeniactwa”, ale czas zrobi swoje. **** (dobre – 4/6)

Podobnie ma się rzecz z Szóló Frivolo 2019 (furmint, hárslevelű), które na razie pokazuje swoje dojrzale jabłkowe oblicze spuentowane na języku pikanterią, Świeże, chrupiące, szorstkie. Do zobaczenia za rok. **** (dobre – 4/6)  

Do zauważalnie cięższej wagi wskakujemy dzięki Szóló Parlando 2018 (przewaga furminta ze szczyptą hárslevelű). Krzewy na to wino pochodzą z lat 60., a fermentacja i dojrzewanie (inaczej, niż przy wcześniejszych rocznikach) odbyły się w stali. W nosie czuć zielone jabłko, miąższ białej brzoskwini, gruszkę, limonkę i wyraźną mineralność. Usta o poważnej budowie są soczyste (jabłkowo-gruszkowe) i intensywne, kończąc się długim, finezyjnym finiszem. ***** (bardzo dobre – 5/6)

Krzewy, z których powstało Szóló Grazioso 2018 zasadzone zostały w 1945 roku, mają już więc 75 lat! Furmint i hárslevelű fermentowały najpierw w stali, by następnie dojrzewać w beczce. Nos zdominowany jest przez żółte jabłko, brzoskwinię limonkę i odrobinę ziół. Usta o hardej kwasowości, ale wciąż świetnej równowadze. ***** (dobre i niezwykle interesujące – 4.5/6)

Takie line-upy tylko w Tállya © Anna Kowalczyk

W Szóló Thesis 2018 połowa furminta dojrzewała w jaju, a druga w tanku. W aromacie dużo zielonego jabłka i mineralności spod znaku mokrego kamienia. Na podniebieniu wyraźny sznyt mineralny pod rękę z jabłkiem i słonym finiszem. Świetne! ***** (bardzo dobre – 5/6)

Szóló Puro 2016 (furmint)to najbardziej naturalne z win w stawce Tímei. Niefiltrowane bez dodatku siarczynów. Wszystko odbyło się tu w jaju. W nosie dojrzałe już żółte jabłko, nuta miodu i dojrzałych cytrusów. W ustach gładka tanina i kwasowość ładnie ułożone na podniebieniu. Niezwykłe. ***** (bardzo dobre – 5/6)

Dwa lata młodsze Szóló Puro 2018 zostało potraktowane już nieco inaczej. Część furminta spędziła czas w stali, a część w beczce. W zapachu trochę śmierdziuszkowate, ale na szczęście przebija się przez to i owoc (pigwa z jabłkiem). Zalecam dłuższe napowietrzenie. Im dalej w las tym lepiej, bo puro pięknie ewoluuje w ustach. ***** (dobre i niezwykle interesujące – 4.5/6)

Szóló Sárgamuskotály Late harvest 2019 to jak nazwa wskazuje wino z późnego zbioru i, co chyba rzadkie u Tímei, z czystego sárgamuskotály. Pachnie miodem, morelami, słodką gruszką i białymi kwiatami. Usta skoncentrowane, wyraźnie słodkie, o całkiem niezłej kwasowości. Takie „eksperymenty” można polubić. ***** (bardzo dobre – 5/6)

Na koniec niezwykłe Szóló Aszu 5 Puttonyos 2016, czyli jedno z najbardziej hipnotycznych win tej kategorii, jakie próbowałem w ostatnich latach. Tak inne w stylistyce choćby od krystalicznie czystych, hedonistycznych słodkości Zoltána Demetera. W nosie intensywnie ziołowe (to pierwsze co czuć!) i nektarowe. Dalej mamy też już bardziej typowy miód gryczany i suszoną morelę. Cudowna równowaga, oleista faktura i szlachetna słodycz, która nie męczy. Wielkie wino. ****** (znakomite – 5.5/6)

Gdy siedem lat temu w głowach Élessów zaświtał pomysł na Szóló, Tímea od samego początku założyła sobie uprawę winorośli w harmonii z naturą i bez użycia środków chemicznych. A wszystko po to, by zachować jak największą, możliwą czystość owocu, zawartą w nim prawdę. Taką samą zaraźliwą autentyczność jaką czuć w niej samej. Zachęcam, by przekonać się o tym na własnej skórze.

Wina Szóló importuje do Polski warszawskie Wine & People.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: