Cantina di Calasetta – carignano z wiatrem zmian

Jeśli spółdzielnia winiarska bierze na swoją nazwę zachwycające aurą miasteczko rybackie, perłę niezadeptanej jeszcze przez turystów wyspy Sant’Antioco, to albo przepełnia ją niezdrowa pycha, albo wie jakim potencjałem dysponuje. Cantina di Calasetta z południowych rubieży Sardynii to zdecydowanie ten drugi przypadek.

Do siedziby winiarni trafiam „prosto z trasy” z Cagliari, z całym ekwipunkiem niesionym na barkach czyli ogromnym plecakiem górskim. O czym wspominam dlatego, abyście tym bardziej docenili mój wineloverski heroizm. Jest początek września, upał, słońce świeci niemiłosiernie, pot leje się z czoła, po nogach, rękach. Zresztą nieważne – jest wszędzie. Ale co umówiona wizyta, to umówiona wizyta.

Calasetta – prawdopodobnie najładniejsze miasteczko na wyspie Sant’Antioco Fot. Piotr Wdowiak

No więc wpadam zziajany i to w dniu zbiorów vermentino (!!!), jakbym właśnie wrócił po kilku dniach kluczenia po pustyni, ale już wiem, że będzie dobrze. Dosłownie przed momentem odwiedziłem przepiękną marinę z palmami i przeszedłem się urokliwymi, kolorowymi uliczkami Calasetty – prawdopodobnie najładniejszego miasteczka na wyspie Sant’Antioco. Mojej nowo odkrytej perły Sardynii, położonej na południowo-zachodnim krańcu wyspy. Jestem zmęczony słońcem, ale przede wszystkim zauroczony, kupiony przez genius loci, a dzisiejszego dnia (wiem to na pewno) już wszystko musi się udać.

Cantina di Calasetta założona została w 1932 roku z inicjatywy grupy 13 rolników z Calasetty, którzy przezwyciężywszy wzajemną nieufność, postanowili wspólnie dzielić się indywidualnymi doświadczeniami, prowadzić działalność polegającą na zbiorze i przetwarzaniu winogron partnerów w celu produkowania wina o stałej jakości. Do lat 50. spółdzielnia korzystała z niewiele większego majątku niż ten zinwentaryzowany w momencie powstania (magazyny i inne pomieszczenia wykorzystywane do przetwórstwa były wynajmowane). W kolejnej dekadzie rozpoczęto projektowanie i budowę zakładu produkcyjnego, który wraz z piwnicami był przez ponad siedemdziesiąt lat przedmiotem różnych działań adaptacyjnych, rozbudowy i modernizacji.  Osobliwością architektoniczną Cantina di Calasetta są dwie imponujące wieże, zaprojektowane na podstawie projektu enologa Emilio Sernagiotto, dziś używane wyłącznie do przechowywania i leżakowania win. W ostatnich latach spółdzielnia została poddana dalszej renowacji z ważnymi inwestycjami w poprawę jakości produkowanego wina.

Cantina di Calasetta welcome to Fot. Piotr Wdowiak

Uprawy oparte są głównie na carignano (95%), odmianie typowej dla regionu Sulcis,obecnej na Sardynii od czasów Fenicjan (IX w. p.n.e.). Powstaje z niej czerwone wino w ramach cenionej apelacji Carignano del Sulcis, ubrane w ciemny kolor i aromaty śródziemnomorskie. Z carignano powstaje tu też róż, z kolei biel tłoczy się z tradycyjnej dla Sardynii odmiany vermentino.

Na wyspie Sant’Antioco winorośl uprawiana jest do dziś w systemie piede franco – to jedno z ostatnich miejsc w Europie, gdzie stare ponad 50-letnie krzewy rosną na piaszczystej glebie bez amerykańskich podkładek. Winnice w niektórych przypadkach mogą przekraczać nawet 150 lat. Plony z nich są bardzo niskie (1-1,5 kg na krzak), co pozwala na uzyskanie win o dużym bogactwie i materii. Roczna produkcja spółdzielni to ok. 500 tys. butelek. Obecnie skupia ona ok. 120 farmerów na areale 120 ha.

50-letnie krzewy carignano uprawiane w systemie piede franco na piaszczystej glebie bez amerykańskich podkładek Fot. Piotr Wdowiak

W ostatnim czasie producent przechodzi rebranding. Nazwę Cantina di Calasetta i dawne oldschoolowe etykiety pozostawił dla win dedykowanych bardziej  do marketów, natomiast dla restauracji i amatorów fine wines powstała nowa linia pod nazwą Cala di Seta. I te właśnie nowe pozycje z portfolio producenta miałem okazję przetestować wraz z moim gospodarzem – Gianlucą Usai.

Gianluca Usai, Cantina di Calasetta Fot. Piotr Wdowiak

Pierwsze w stawce białe Cala di Seta Demà Vermentino di Sardegna 2020 powstało z gron pochodzących z pagórkowatych obszarów Basso Sulcis, w południowo-zachodniej części głównej Sardynii (gleby gliniasto-wapienne). Krzewy 15-25 letnie. Fermentowało i dojrzewało w inoxie. Barwa słomkowożółta z lekko zielonymi refleksami. Słonawa, a zarazem intensywnie owocowa interpretacja odmiany z nutami limonki i białej brzoskwini. Świeże usta o miękkiej materii z długimi finiszem o lekko gorzkim akcencie. Ocena: ***** (dobre i niezwykle interesujące – 4.5/6).

Kolejne to rose Cala di Seta Destè Carignano del Sulcis Rosato 2020. Grona carignano podobnie jak przy vermentino pochodzą z pagórkowatych obszarów Basso Sulcis. W oku blady róż z fioletowym refleksem, tudzież kompot z truskawek. W aromatach nuty malin i truskawek. Usta soczyste, dobrze zbudowane, pełne świeżych malin, truskawek i wiśni. Dobra, wibrująca kwasowość. Lato, wróć! Ocena: ***** (dobre i niezwykle interesujące – 4.5/6).

Cala di Seta Desèa Carignano del Sulcis 2020 to carignano z Basso Sulcis (80%) oraz z upraw piede franco bez podkładek (20%). Mamy tu do czynienia z lekką, nowoczesną interpretacją odmiany – fermentacja i dojrzewanie odbyło się w stalowych zbiornikach i betonowych kadziach. Intensywnie rubinowe w kieliszku, cieszy świeżym, delikatnym owocem wiśni i jeżyny z nutą ciemnych kwiatów. Miękkie usta o średniej treści, muślinowej taninie i fajnej kwasowości. Z posmakiem w nieco warzywnych rejestrach. Niecodzienne. Ocena: ***** (dobre i niezwykle interesujące – 4.5/6).

Ostatnie z degustacyjnego setu Cala di Seta Bricco delle Piane 2018 to 100% winogron carignano z nieszczepionych winnic (wiek ponad 50 lat). Dojrzewało w beczkach z francuskiego dębu (głównie używanego) przez 12 miesięcy, a następnie leżakowało w butelkach przez kolejnych 6 miesięcy. Ponownie rubin w oku. Bukiet z gatunku ofensywnych i złożonych – dojrzałe wiśnie, czereśnie, makia śródziemnomorska, przyprawy. Ciepłe i owocowe, pluszowo zaokrąglone, bogate, esencjonalne – po prostu potężne. Świetna kwasowość i welurowe taniny w bezkresnym finiszu. Wiele lat przed nim, postscriptum gwarantowane. Ocena: ***** (bardzo dobre – 5/6).

Mój pierwszy kontakt z winami Cantina di Calasetta miał miejsce blisko dziesięć lat temu podczas pierwszej wizyty na Sardynii. Pluszową, śródziemnomorską i hedonistycznie pijalną butelkę (a jakżeby inaczej) carignano zapamiętałem na długo. Jak to dobrze, że pewne rzeczy są niezmienne, a niepodważalne dobro takim pozostaje. 

Na Sant’Antioco podróżowałem za swoje. W Cantina di Calasetta degustowałem dzięki uprzejmości producenta. Wina nie są (niestety) dostępne w Polsce.

Zdjęcie tytułowe: winnica z 50-letnimi krzewami carignano uprawianymi na piaszczystej glebie bez amerykańskich podkładek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: