Północ kontratakuje: jak smakują wina z Danii?

Wino z Danii? Jeszcze niedawno takie pytanie mogło wywołać uśmiech. Dziś wywołuje raczej potrzebę sięgnięcia po kieliszek.

Przyzwyczailiśmy się do pewnego porządku świata wina. Na południu słońce, winorośl i dojrzałe grona. Im dalej na północ, tym więcej piwa, cydru i opowieści o tym, że gdzieś tam, za morzem, klimat nie pozwala na poważne traktowanie wina. Granica była dość umowna, ale w naszych głowach funkcjonowała całkiem skutecznie. Tyle że winorośl najwyraźniej nie czyta atlasów.

Dania kontra klimat

W Danii rośnie liczba winnic, przybywa profesjonalnych producentów, a tamtejsze butelki coraz częściej trafiają do kieliszków poza granicami kraju. Podczas czerwcowego Cool Climate Wine Summit w Warszawie miałem okazję spróbować dziesięciu duńskich win. I muszę przyznać, że była to degustacja, która skutecznie rozprawiła się z kilkoma moimi wcześniejszymi wyobrażeniami o tym, gdzie właściwie kończy się Europa zdolna do produkcji dobrego wina.

Nie chodzi oczywiście o to, że Dania nagle stała się drugą Burgundią. Duńskie winiarstwo wciąż jest maleńkie w porównaniu z tradycyjnymi regionami Europy. Ale jego rozwój jest imponujący. Od roku 2000 Dania została oficjalnie zaklasyfikowana jako kraj winiarski przez Unię Europejską. Według Danmarks Statistik liczba gospodarstw uprawiających winorośl wzrosła w latach 2016-2022 z 71 do 146. Produkcja winogron w tym samym czasie potroiła się. Dziś zarejestrowanych jest 125 producentów, a ten niewielki kraj ma ponad 250 hektarów upraw. Z drugiej strony nie należy na dziś być chyba huraoptymistą. Według danych branżowych zaledwie 12 winnic ma ponad 10 tys. winorośli, reszta to często przydomowe, małe, wręcz amatorskie uprawy.

Winnice Stokkebye / fot. Stokkebye
Zbiory w winnicy Hideaway / fot. Hideaway

Skąd ten fenomen? Odpowiedź brzmi: trochę klimat, trochę technologia, a trochę – jak zwykle w winie – upór ludzi, którzy postanowili sprawdzić, czy granica możliwości rzeczywiście przebiega tam, gdzie wszyscy ją wcześniej wyznaczyli. Dania nadal jest krajem chłodnym. Problemem pozostaje krótki sezon wegetacyjny, ograniczona liczba godzin słonecznych, deszczowa pogoda i ryzyko przymrozków. Ale klimat nie stoi w miejscu. Według duńskich źródeł średnia temperatura w sezonie wegetacyjnym wzrosła o około 1,5°C, a sam sezon się wydłużył. Dla winorośli może to oznaczać różnicę między „prawie dojrzałe” a „wreszcie dojrzałe”.

Duńczycy nie próbują jednak na siłę kopiować południa Europy. Zamiast sadzić cabernet sauvignon i czekać na cud, postawili na odmiany stworzone do trudniejszych warunków. Królem duńskich winnic został dobrze nam znany solaris – wcześnie dojrzewająca i odporna na choroby odmiana, która potrafi wykorzystać stosunkowo krótki sezon. Obok niej pojawiają się inne odmiany PIWI, takie jak chociażby johanniter, souvignier gris, rondo czy cabernet cortis. Choć, co ciekawe, niezłe efekty daje też pinot noir. To rozwiązanie nie tylko zwiększa szanse na dojrzewanie owoców, lecz także pozwala ograniczyć ochronę chemiczną.

A chłód, który jeszcze niedawno wydawał się przekleństwem, można zamienić w atut. Wysoka kwasowość, świeżość i umiarkowany poziom alkoholu są przecież dokładnie tym, czego szukamy w dobrych winach musujących i lekkich winach białych. Nic dziwnego, że właśnie te style zajmują ważne miejsce w duńskiej produkcji.

A gdzie znajdują się duńskie winnice? Najlepsze warunki panują przede wszystkim na wyspach i terenach przybrzeżnych, blisko wybrzeża Morza Północnego lub Bałtyku, zwłaszcza na Zelandii, Lolland, Falster, Møn oraz Bornholmie i Fionii. Według Statistics Denmark w 2022 r. aż 56,3% powierzchni duńskich winnic znajdowało się na największej wyspie archipelagu Zelandii (Sjælland) oraz Bornholmie, podczas gdy w 2016 r. było to 45,5%. To nie przypadek. Dania ma klimat morski, a morze pełni tutaj funkcję „bufora termicznego”. Duńskie stowarzyszenie winiarzy zwraca uwagę, że lokalizacja przy wybrzeżu może ograniczać ryzyko jesiennych przymrozków. Dlatego wybór stanowiska jest jednym z kluczowych elementów sukcesu winiarni.

10 twarzy duńskiego winiarstwa

Czy zatem za kilkanaście lat będziemy mówić o duńskim winie tak samo naturalnie, jak dziś mówimy o winie angielskim? Spróbowałem odpowiedzieć na to pytanie, kieliszek po kieliszku, w towarzystwie Lou Langdon z Hideaway Vingård, która przy stoisku z winami duńskimi reprezentowała na wydarzeniu swój projekt, a także butelki od innych czterech producentów.

Lou Langdon z naręczem duńskich win / fot. Piotr Wdowiak

Pierwsze próbowane wina pochodzą z Guldbæk Vingård, który należy do grona najstarszych duńskich producentów – pierwsze nasadzenia pojawiły się tu w 2008 roku. Winnice znajdują się w północnej Jutlandii (Nordjylland), gdzie warunki klimatyczne są chłodne nawet jak na Danię. Być może właśnie dlatego tutejszy wybór odmian jest wyjątkowo interesujący. Oprócz popularnego w Danii solarisa znajdziemy tu m.in. rzadko spotykaną hybrydę riesel, cabernet blanc oraz jedną z ciekawszych nowych odmian czerwonych – cabaret noir. Jest to jedna z najdalej wysuniętych na północ winiarni na świecie.

Guldbæk Vingård Prima 2022 (blend odmian hybrydowych pinotin, solaris, cabaret noir) to różowe wino musujące, wytwarzane tradycyjną metodą szampańską. W aromacie dominują nuty kwaskowatego jabłka, cytrusów i czerwonych owoców (maliny, poziomki). W ustach jest rześkie, intensywnie owocowe. W połączeniu z delikatnymi i precyzyjnymi bąbelkami, daje uczucie lekkości i potężnego odświeżenia na podniebieniu. Ocena: ***** (dobre i niezwykle interesujące – 4.5/6).

Guldbæk Vingård Plan B 2025 to półwytrawne, czy nawet półsłodkie białe wino (32 g cukru/l) powstaje wyłącznie z odmiany muscaris. Aromat charakterystyczny dla odmiany – liczi, białe kwiaty, do tego cytrusy i zielone jabłko. W smaku o zbalansowanej słodyczy, intensywnie owocowe, z ciekawę nutą imbiru. Ocena: **** (dobre – 4/6)

Kolejna winiarnia Skærsøgaard Vin jest jedną z większych duńskich winiarni – jej areał wynosi około 10 hektarów. Znajduje się w południowo-centralnej części Danii, na półwyspie Jutlandia. To także miejsce wyjątkowe z innego powodu: producent może poszczycić się własną apelacją.

Pierwsze z win to musiak Skærsøgaard Vin Dons Rose Brut 2020 (kupaż z przeważającą częścią rondo, cabernet cortis oraz pinot noir). Wino w kolorze łososiowym. W nosie dojrzałe czerwone porzeczki, maliny, granaty, poziomki, subtelne niuanse ziół, kwiatów oraz lekki, piekarniczy akcent. Na podniebieniu jest bardzo soczyste i rześkie. Na początku uderza czysty, cytrusowy akcent, który płynnie przechodzi w miękkie, dojrzałe smaki mirabelek oraz czerwonych owoców. Choć pachnie bardzo owocowo i słodko, w ustach jest wytrawne, zrównoważone i strukturalne. W smaku treściwe, o dobrej pienistości i kwasowości. Ocena: **** (dobre – 4/6)

Drugi musiak Skærsøgaard Vin Dons Cuvee Brut 2020 to egzotyczna mieszanka odmian hybrydowych solaris, orion, zalas perle oraz odmiany szlachetnej madelaine angevine. Wyprodukowane metodą tradycyjną po 25 miesięcach na osadzie. Dominują tu nuty zielonego jabłka, gruszki oraz soczystych cytrusów (zwłaszcza czerwonego grejpfruta i limonki). W tle pojawiają się klasyczne akcenty brioszki, tostów oraz delikatnego masła. Na podniebieniu jest czyste i żywe. Dominują smaki dojrzałych cytrusów i jasnych owoców pestkowych. Bąbelki są spore, eleganckie, trwałe i gęste, wino ma ciekawy, solankowy finisz. Ocena:  **** (sprawiające dużą przyjemność – 3.5/6).

Kolejny producent, od którego win spróbowałem to Stokkebye, znajdujący się w środkowej Danii, na wyspie Fionia (Fyn) – drugiej co do wielkości wyspie duńskiego archipelagu. Za przedsięwzięciem liczącym 4 hektary stoi rodzina z dużym doświadczeniem w gastronomii, co znajduje odzwierciedlenie w ambicjach i jakości tutejszych win. Stokkebye uchodzi za jednego z najmocniejszych reprezentantów duńskiego winiarstwa, a istotną rolę odgrywają tu szczepy z odmian vitis vinifera.

Stokkebye Stella Mary 2022 to, bez zastanowienia, najlepsze wino tej duńskiej degustacji. Musiak brut nature z pinot noir, wyprodukowany metodą tradycyjną, po 28 miesiącach na osadzie. W nosie dojrzałe truskawki, wiciokrzew, wiśnie. W smaku pełne, z drobnymi, delikatnymi bąbelkami, lekko solankowe, wiśniowo-kwiatowe, z echem delikatnego utlenienia. Ocena: ***** (bardzo dobre – 5/6).

Stokkebye Liva 2024 zrobione zostało z odmiany solaris (w tym z 5-7% winogron porażonych botrytisem). Wino fermentuje spontanicznie i dojrzewa w 100% w dębowych beczkach. W aromatach czarny bez, dojrzałe żółte śliwki, miód. W smaku świetna równowaga kwasowości i słodyczy, powabne ciało, gruszkowa słodycz i miękki odbeczkowy posmak. Ocena: ***** (dobre i niezwykle interesujące – 4.5/6).

Hideaway Vingård położona jest na niewielkiej wyspie Fejø i obejmuje 2,5 hektara winnic. Sama wyspa ma kameralny charakter i jest szczególnie popularna wśród rowerzystów – jej obwód można pokonać na dwóch kółkach w zaledwie pół godziny. To właśnie tutaj, w tym nieśpiesznym, wyspiarskim otoczeniu, powstają duńskie wina Hideaway.

Lou Langdon z winami z własnego projektu Hideaway / fot. Piotr Wdowiak

Z tejże winiarni fajnie wypada Hideaway Vingård Vingesus 2024, czyli połączenie souvignier gris z solarisem. Wino dojrzewa metodą sur lie w dębowych beczkach. W nosie dominują nuty dojrzałych cytrusów, jabłka, gruszki oraz delikatne akcenty ziołowe i przyprawowe. Wino ma dynamiczną, żywą kwasowość, skontrowaną maślaną, bogatą i niemal oleistą fakturą. Ocena: ***** (dobre i niezwykle interesujące – 4.5/6).

Hideaway Vingård Gåsefod 2024 to wino półsłodkie (17 g cukru/ l). Co ciekawe, wino wyprodukowane zostało w 100% z winogron pochodzących z jednych z najstarszych duńskich winorośli odmiany solaris, posadzonych w 2006 roku. Wybrana część wina leżakuje w beczkach. W nosie otrzymujemy kwiat czarnego bzu, agrest, trawę, nuty ziół. W smaku ładna owocowość oraz świetna równowagą między resztkową słodyczą a kwasowością. Ocena: ***** (dobre i niezwykle interesujące – 4.5/6).

Winiarnia Gilleleje leży w miejscowości o tej nazwie, położonej na północnym wybrzeżu Zelandii (Sjælland) i działa od ośmiu lat. Z jej okolic widać już szwedzkie wybrzeże. Posiadłość zajmuje 2 hektary, na których króluje solaris. Mniejszą część nasadzeń stanowi wcześnie dojrzewający pinot noir, czyli frühburgunder.

Gilleleje Kattegatt Solaris 2024 to lekkie, „morskie”, wytrawne, rześkie białe wino, wytworzone w 100% z winogron odmiany solaris. Wino leżakowało przez 4 miesiące na osadzie (sur lie). W zestawie otrzymujemy dość typowo kwiat bzu, zielone jabłko, agrest, cytrusy i winogrona. Na podniebieniu wino jest mocno orzeźwiające, z wyraźnie zaznaczoną, rześką kwasowością, która jest nieźle równoważona przez solidniejszą budowę i stosunkowo wysoki alkohol. Ocena:  **** (sprawiające dużą przyjemność – 3.5/6).

Wreszcie ostatnim winem degustacji jest Gilleleje Kammesjuker 2024, czyli solaris, który fermentował przez trzy tygodnie na skórkach winogron, przed leżakowaniem w używanych beczkach z francuskiego dębu (6 miesięcy). Z reguły się to nie udaje, bo z odmiany tej po skin contact wychodzi zbyt dużo goryczki, ale to wino mnie pozytywnie zaskoczyło. W aromatach odnajdziemy akcenty suszonej skórki pomarańczowej, kandyzowanych cytrusów, dojrzałych żółtych jabłek oraz pigwy. W tle nuty ziół, naparu rumiankowego, wosku pszczelego i delikatnej, ziemisto-mineralnej struktury. W ustach jest pełne delikatnych tanin, posiada bogatsze ciało, wyczuwalna jest przyjemna nuta gruszki oraz melona z odrobiną cytrusów. Ocena: ***** (dobre i niezwykle interesujące – 4.5/6).

Dziesięć sampli spróbowanych podczas warszawskiego Cool Climate Wine Summit było próbą odpowiedzi nie na pytanie czy w Danii można zrobić wino, ale jak smakuje wino z kraju, który dopiero pisze swoją winiarską historię? I choć każde z nich opowiadało nieco inną historię – o odmianie, siedlisku, roczniku i ambicjach producenta – razem tworzyły całkiem przekonujący portret duńskiego winiarstwa. Portret jeszcze niedoskonały, momentami eksperymentalny, ale zdecydowanie wart bliższego poznania.

Na zdjęciu głównym: winnice Stokkebye / fot. Stokkebye

Dodaj komentarz