Siedzę późnym popołudniem w hamaku na tarasie Vaptistis Winery w wiosce Steni, w kieliszku mam dobrze schłodzone, eleganckie, finezyjne, przyjemnie kwaskowe potamisi. Na widnokręgu spektakularny fragment wschodniego wybrzeża Tinos, z brawurowo naszkicowanym horyzontem, niczym gąbka nasączonym błękitem Morza Egejskiego i piaskową bryłą Mykonos. Po lewej cień rzuca najwyższy szczyt Tinos – Tsiknias. Widziałem na Cykladach już sporo, ale tutejszy zachód słońca to pocztówka premium za miliony monet. I choć brzmi to jak „once in a lifetime”, top notch wine tasting experience, mam to od kilku dni. I czuję, że mógłbym się do tego przyzwyczaić.
Winiarska enklawa w Steni
We wrześniu ubiegłego roku spędziłem pięć dni w interiorze środkowo-wschodniej części Tinos. Nie byłbym, więc sobą, gdybym niemal codziennie nie odwiedzał miejscowej winiarni, znajdującej się „pod nosem” mojego guest house’u. Dosłownie „pod nosem”.
Ten „butikowy” producent znajduje się w malowniczej wiosce Steni na wysokości około 410 m n.p.m., u podnóża Tsiknias – najwyższego punktu wyspy. Właścicielem projektu jest Yiannis Moraitis (na zdjęciu głównym), wywodzący się z branży brokerskiej w Atenach. Enologiem jest Evangelia Alverte. Projekt (jak większość na Tinos) jest stosunkowo młody. Pierwsze nasadzenia zrobiono w 2013 roku, a pierwszy rocznik zabutelkowano trzy lata później. Obecnie producent posiada ok. 6 ha winorośli, część gron kupuje od farmerów z Tinos, jak i z Paros. Średnia roczna produkcja to 20 tys. butelek.




Chlubą winiarni jest lokalna, biała odmiana potamisi, świetne efekty daje tu też czerwone mavrotragano, tworzone w eleganckim, bardziej owocowym i mniej dzikim stylu, niż na przykład butelki z Santorini. Co ważne, producent podtrzymuje pamięć o niemal zapomnianych, endemicznych odmianach z wyspy – obok potamisi, butelkuje też w limitowanych ilościach wino czerwone z odmiany koumariano. W 2022 roku powstała tu nowa przestrzeń dedykowana odwiedzającym, która zapewnia enoturystom możliwość pełnego zanurzenia się w pięknie i tradycji winiarskiej Tinos.
Spróbowane wina
Choć nie udaje mi się poznać enolożki, to przez fakt, że pojawiam się tu niemal codziennie, wpadam przypadkiem na Yiannisa Moraitisa, który od czasu do czasu przyjeżdża tu z Aten. Mamy okazję zbić piątkę i przez chwilę pokontemplować sielski slow life na Tinos.
Następnie przychodzi czas na wina. Podstawowa etykieta to Vaptistis 2024 (80% assyrtiko, 20% monemvasia). Wino leżakowało na osadzie przez 6 miesięcy w zbiorniku, a następnie przez 4 miesiące w butelce. Kolor jasnożółtawy. W nosie aromat skórki cytrusów, zielonego jabłka, gruszki, białej brzoskwini, pojawiają się też nuty białego pieprzu i kwiatów. Usta są chrupkie, potoczyste, rześko kwasowe, pieprzne, cytrusowe, dobrze ułożone, z bardzo przyjemnym posmakiem. Ocena: ***** (dobre i niezwykle interesujące – 4.5/6).


Antara 2023 (100% assyrtiko) leżakowała na osadzie przez 6 miesięcy, następnie spędziła jeszcze 1,5 roku w butelce. Kolor jasny, słomkowożółty. W aromatach limonka, kryształki soli morskiej, kamienia skąpanego morzem, czarny pieprz. Dobra struktura, cytrynowe, rześkie usta, intrygujący posmak z nutami pieprzu i minerałów. Ocena: ***** (bardzo dobre – 5/6).
Butelka Potamisi 2024 (100% endemicznej odmiany potamisi) przeszła już bardziej skomplikowany proces winifikacji. Fermentacja połowy partii odbyła się w betonowych amforach, a drugiej połowy w zbiornikach ze stali nierdzewnej. Dojrzewanie na osadzie w zbiorniku przez 6 miesięcy. Barwa wyraźniejsza, złota, o średnim nasyceniu. W nosie więcej nut owoców egzotycznych (ananas, melon), żółte dojrzałe jabłka, jaśmin, tymianek. Wino wyraźnie krągłe, bardziej eleganckie, finezyjne, tłuste, choć nadal orzeźwiająco-kwaskowe. W końcówce długotrwały posmak. Ocena: ***** (bardzo dobre – 5/6).
Jedyna w zestawie róż Altana Rose 2024 (100% mavrothiriko) zabutelkowana została 4 miesiące po zakończeniu fermentacji. W barwie odcienie miedzi i płatków róży. Nos częstuje truskawką, nutą maliny, białych kwiatów, szczyptą białego pieprzu. W ustach ponownie truskawka, malina, nuta pieprzu, sporo ciała, świetna kwasowość, owocowe, orzeźwiające, z umiejętnie odmierzoną taniną. Ocena: ***** (dobre i niezwykle interesujące – 4.5/6).

Przechodzimy do jedynej, ale za to jakiej, czerwieni. Mavrotragano 2023 leżakowało we francuskich dębowych beczkach przez 6 miesięcy. Następnie dojrzewało w butelkach przez 1,5 roku. W oku intensywny, purpurowy kolor. W aromatach jeżyny, borówka, truskawka, czarne wiśnie. Do tego zioła spod znaku liścia laurowego. W tle nuty skórzane, atramentowe. Usta są tu pięknie krągłe, ożywczo owocowe, ze świetną strukturą, ale zarazem łagodnością. W finale czaruje długi, naprawdę długi posmak. Ocena: ***** (bardzo dobre – 5/6).
Ostatnim akcentem degustacji jest Mastroyianni 2023, jedyne słodkie (40 g/l), a także jedyne powstałe z gron spoza Tinos, wino. Mamy tu 100% roditis, które przypłynęło z wyspy Paros. Materiałem były suszone na słońcu (przez 10–12 dni) grona zapożyczonej odmiany. W oku miedziany kolor. Nietuzinkowy, nieco warzywny nos, do tego konfitura winogronowa, róża, miód kwiatowy, słodkie jabłko, białe kwiaty. Wypełniający, pieprzny smak o lekko syropowym charakterze. Dla mnie dość płaskie, chciałoby się więcej kwasowości, ale w sumie wino jest fajne i całkiem eleganckie. Ocena: **** (dobre – 4/6)
Co za degustacja… Kiedy ostatnie promienie słońca chowają się za Tsiknias, a w kieliszku zostaje już tylko kilka łyków potamisi, trudno nie pomyśleć, że właśnie dla takich chwil warto podróżować. Jeśli Tinos jest dziś jedną z najciekawszych winiarskich greckich destynacji, to Vaptistis Winery stanowi na to mocny argument. I choć z tarasu w Steni widać bardziej osławione Mykonos, tutaj wszystko smakuje zupełnie inaczej – spokojniej, bardziej prawdziwie i zdecydowanie mniej przewidywalnie.
Na wyspę Tinos podróżowałem za swoje. W Vaptistis Winery degustowałem na zaproszenie producenta. Wina nie są dostępne w Polsce.











