W trakcie ubiegłorocznej wizyty na Tinos, po raz kolejny w mojej winnej przygodzie, trafiłem w miejsce magiczne – Volacus Winery czaruje prawdopodobnie najbardziej kosmicznie położoną, w niemal księżycowym krajobrazie, winnicą na wyspie. Zapnijcie zatem pasy – zapraszam was w „podróż na Księżyc”.
O parze szaleńców
Uprawiane organicznie winnice Volacus Winery znajdują się w odległości 3,5 km od miejscowości Falatados i 14 km od głównego, portowego miasta Tinos. Podobnie jak słynna Clos Stegasta (na której winorośl uprawia T-Oinos), usytuowane są wśród okrągłych granitowych skał. Mieszkańcy Tinos nazywają je „volakes” i to właśnieto określenie zainspirowało założycieli projektu – Michalisa Kontizasa i jego żonę Eirini – do nadania nazwy swojemu przedsięwzięciu. Wystarczy spojrzeć na to miejsce, żeby zdać sobie sprawę, jak wiele potu, znoju i determinacji poświęcono mu od momentu powstania w 2010 roku aż do dziś. Kontizas wspomina, że jeden ze znanych greckich winiarzy zapytał kiedyś: Czy jesteście tymi szaleńcami, którzy sadzą winorośl na skałach? Wychodzi na to, że ktoś musiał „wziąć tę robotę” na Księżycu.

Wszelakie prace wykonywane są tu ręcznie – nowoczesne maszyny nie dałyby rady w takich warunkach. Na czele projektu nie stoi jednak przypadkowa osoba. Kontizas pochodzi z rodziny rolniczej, urodził się i wychował na Tinos, nie dziwi więc gotowość do harówki oraz multitasking – potrafi on zrealizować większość zadań w pojedynkę lub z niewielką pomocą. Duch miejsca unosi się tu w powietrzu i – co by nie mówić – dostrzegalny jest w każdym kieliszku.


Od czasu pierwszego butelkowania w 2016 roku publiczność (zarówno sklepy, jak i restauracje) wykazała zaskakująco duże zainteresowanie produktami nowego projektu. Dodatkowe światło na wina małżeństwa Kontizasów rzucił też znany grecki Master of Wine, Yiannis Karakasis, który już na samym początku odwiedził Tinos i wyróżnił malagousię wśród 10 najlepszych win tej odmiany w całej Grecji. W kolejnych sezonach zainteresowanie tylko rosło, a co ważne – pomimo małego wolumenu produkcji (obecnie 12 tysięcy butelek rocznie) – pojawiły się też poważne zapytania dotyczące eksportu. Trwa rozbudowa winnicy (zakupiono 10 ha), planuje się też stworzenie małej wytwórni wina. Ważne dla właściciela są również eksperymenty z lokalnymi odmianami winogron. Volacus uprawia obecnie skromne 4 ha (malagousia, assyrtiko, mavrotragano), dodatkowo dokupuje owoce odmiany rozaki. Winemakerem jest Lefteris Anagnostou (znany z pracy dla Ekho Wines na Naxos).
Spróbowane wina
We wrześniu po tym księżycowym krajobrazie oprowadziła mnie Christina Tzanakou – odpowiedzialna w projekcie za gości i degustacje. W małym ogrodzie przed odrestaurowanym domem winnicy, w cieniu spektakularnego platanu, drewniany stół zapełnił się lokalnymi serami, wędlinami, owocami i winem – świetnym, śpieszę dodać, winem.


Pierwszym winem degustacji była zarazem najbardziej zaskakująca pozycja z całego line-upu, czyli Volacus Rozaki 2024. Rozaki to tradycyjna dla Tinos biała odmiana stołowa, przez lata niedoceniana, uprawiana najczęściej w nieszczepionych winnicach mających nawet ponad 100 lat. Krótko przed zbiorami skórki owoców zyskują lekko łososiową barwę. Producent od kilku lat robi z niej nietypowo lekkie wino różowe, natomiast w roczniku 2024 eksperymentalnie zdecydował się na dłuższą, niż zazwyczaj macerację na skórkach (36 godzin). Wino następnie spędziło 6 miesięcy w stali nierdzewnej. W oku jasny, łososiowy kolor. W nosie brzoskwinia, kwiaty cytrusów, nuta niedojrzałej gruszki. W smaku nieco oleiste, pigwowo-gruszkowe, o poważnej strukturze, świetna kwasowość, lekka tanina w końcówce. Fascynująca ciekawostka. Ocena: ***** (bardzo dobre – 5/6).
Kolejne wino Volacus Malagousia 2024 to wizytówka winiarni, dzięki której zostali dostrzeżeni m.in. przez Yiannisa Karakasisa. Grona pochodzą z „księżycowego krajobrazu” tarasów na wysokości 440 m n.p.m., pomiędzy którymi rozrzucone są ogromne granitowe kamienie. Wino przed zabutelkowaniem dojrzewało w stali przez 6 miesięcy na osadzie. Barwa cytrynowozielona. W nosie odnajdziemy dojrzałe żółte jabłka, brzoskwinię, pokrzywę, nutę zielonej herbaty, kredowość. Usta kremowe, strukturalne, z wibrującą wysoką kwasowością, słone, wyraźnie mineralne. Przeszywająca wyrazista twarz malagousi. Ocena: ***** (dobre i niezwykle interesujące – 4.5/6).


Volacus Assyrtiko 2024 z najsłynniejszej białej odmiany Hellady, spędziło 90% w stalowych zbiornikach, a pozostałe 10% dojrzewało w mieszance starej i nowej beczki (wraz z battonage). W oku bladożółta barwa. W nosie limonka, szczypta brzoskwini, kryształki soli. W smaku solankowa, granitowa mineralność, limonkowo-jabłkowy owoc, poważna struktura i zadziorny kwas. No i prawdziwie z niej kwaskowa bestia. Ocena: ***** (dobre i niezwykle interesujące – 4.5/6).
Jedyną w zestawienie czerwień reprezentuje Volacus Mavrotragano 2022. Ale za to, co to za czerwień! Owoce, podobnie jak malagousia, pochodzą z „księżycowych tarasów” położonych wśród granitowych skał. Wino dojrzewało w beczkach z francuskiego dębu przez 24 miesiące i zostało zabutelkowane bez filtrowania w zaledwie 400 butelkach. Barwa ciemnofioletowa. W nosie masa ciemnych owoców (czereśnie, wiśnie, jeżyny), do tego pikantne zioła, kakao, tytoń, nuta cedru. W pięknych, bogatych ustach ponownie ciemne owoce, świetna kwasowość oraz sporo dobrze zintegrowanej, potężnej taniny. Cieszy długi, przyjemny finisz, któremu nie da się odmówić elegancji. Jedna z trzech najlepszych czerwieni jakie spróbowałem na wyspie. Ocena: ***** (bardzo dobre – 5/6).


Czy Eirini i Michalis Kontizas są „szaleńcami”, którzy sadzą winorośl na kamieniach? Być może. Ale jeśli to szaleństwo, to takie, którego greckie winiarstwo potrzebuje najbardziej. Bo prawdziwa „podróż na Księżyc” nie zaczyna się wtedy, gdy lądujesz w niezwykłym krajobrazie. Zaczyna się wówczas, gdy ktoś ma odwagę uwierzyć, że z tego księżycowego terroir może powstać wino z duszą i niepowtarzalnym charakterem.
Na wyspę Tinos podróżowałem za swoje. W Volacus degustowałem na zaproszenie producenta. Wina nie są dostępne w Polsce.







